• Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Strona główna Spis treści Wywiady Proza życia, a nie żadne liryzmy

Proza życia, a nie żadne liryzmy

Email Drukuj PDF

   

Nie chodzę po lesie, nie szukam natchnienia w przyrodzie, zresztą w ogóle nie szukam żadnego natchnienia. Czyli nie jestem artystą w powszechnym rozumieniu tego słowa. Wykonuję raczej rodzaj artystycznego rzemiosła. Nie mogę pozwolić sobie na to, by pisać tylko wtedy, gdy mam dobry humor. Pracuję nierzadko po 12 godzin dziennie. Można to porównać do prowadzenia jednoosobowej firmy, gdzie są i zlecenia, i terminy, i negocjacje, i poprawki – czyli proza życia, nie żadne liryzmy czy porywy duszy. Ale jako prozaik w prozie doskonale się odnajduję

– mówił Marcin Wroński w wywiadzie udzielonym Magdalenie Bożko z „Dziennika Wschodniego” [więcej]. O tym, na czym tak naprawdę polega praca pisarza, o dopiero co ukończonym Officium Secretum oraz o trzeciej powieści o komisarzu Maciejewskim tylko w piątkowym magazynie „Dziennika Wschodniego”.