News
Krajewski o Wrońskim
- Details
- Category: Recenzje ::
- Published: Monday, 07 March 2011, Admin
Na stronie autorskiej Marka Krajewskiego pojawiła się właśnie jego obszerna recenzja mojej powieści A na imię jej będzie Aniela, w której pióro filologa klasycznego co chwila spotyka się z wiernym, rozklekotanym remingtonem autora kryminałów noir.
Marcin Wroński, retardacyjny uczeń Homera i Sienkiewicza, tłumaczy swoje opóźnienia narracyjne expressis verbis ustami jednego z bohaterów [...]. Można by oczywiście się obruszyć, tupnąć nogą i wykrzyczeć: „Autorze, przestań wodzić nas za nos i opóźniać akcję! Zmierzaj prędko do finału, chcę wiedzieć, kto zabił!”. Taka reakcja byłaby możliwa wtedy, gdyby od początku czytelnik oczekiwał „fikcyjnej pulpy”. Lecz on od pierwszych stron Anieli wie, że ma do czynienia z książką wyjątkową, która nie spełni od razu najprostszych jego zachcianek. Wie, że nieprędko Maciejewski pójdzie właściwym tropem, śledztwo w okupacyjnym piekle to nie jest temat dla „kominkowego kryminału”, w którym genialny i wyperfumowany detektyw-salonowiec bawi się w zabawę „wszyscy jesteśmy podejrzani”
– pisze M. Krajewski, na ogół powstrzymujący się od wyrażania tak krytycznych, jak i pochwalnych opinii o innych polskich pisarzach. –
Powieść A na imię jej będzie Aniela jest powieścią historyczną. Uzupełnijmy – znakomitą epicką powieścią historyczną, skonstruowaną z zegarmistrzowską precyzją. I tylko szkoda, że na końcu książki Zyga Maciejewski zdaje się znikać z oczu czytelników na zawsze. Ale nie przejmujmy się tym – to może być tylko kolejna retardacja Wrońskiego. [więcej]


